Skup
Żaglowiec pod polską banderą – 2 i 5 złotych z 1936 roku
Żaglowiec pod polską banderą – 2 i 5 złotych z 1936 roku
Są monety, które opowiadają historię Polski. Są też takie, które pokazują jej marzenia. Dwuzłotówka i pięciozłotówka z 1936 roku należą do obu tych grup. Na ich rewersach pojawił się majestatyczny żaglowiec płynący po wzburzonym morzu. Dziś patrzymy na niego przede wszystkim jak na piękny motyw numizmatyczny. W 1936 roku był jednak czymś znacznie więcej – symbolem Polski, która po odzyskaniu niepodległości budowała swoją pozycję również poprzez dostęp do Bałtyku i rozwój Gdyni. Obie monety upamiętniały 15. rocznicę rozpoczęcia budowy portu w Gdyni. Zostały wprowadzone do obiegu 23 grudnia 1936 roku i były zarazem ostatnimi monetami okolicznościowymi wprowadzonymi do obiegu w okresie II Rzeczypospolitej.
Jeden motyw, dwa nominały W 1936 roku Mennica Państwowa wybiła dwie srebrne monety z tym samym motywem: 2 złote 1936 – Żaglowiec srebro próby 750, średnica około 27 mm, masa około 6,8 g, rant ząbkowany, projekt: Józef Aumiller. 5 złotych 1936 – Żaglowiec srebro próby 750, średnica 28 mm, masa 11 g, rant ząbkowany, nakład 1 000 000 sztuk, projekt: Józef Aumiller.
Co ciekawe, mimo różnicy nominału obie monety otrzymały bardzo podobną kompozycję. Na awersie znalazło się godło państwowe, natomiast rewers przedstawiał żaglowiec na tle fal. To właśnie rewers sprawił, że monety do dziś są jednymi z najbardziej charakterystycznych polskich monet II RP.
Awers – Polska przede wszystkim Na awersie widzimy Orła w koronie, czyli godło Rzeczypospolitej Polskiej. W otoku umieszczono napis: RZECZPOSPOLITA POLSKA a poniżej znajduje się rok: 1936 To klasyczna kompozycja monet II Rzeczypospolitej – godło państwowe zajmuje centralne miejsce, a pozostałe elementy podporządkowane są jego ekspozycji.
A na rewersie… żaglowiec Największą uwagę przyciąga oczywiście druga strona monety. Na wodzie płynie potężny żaglowiec z rozwiniętymi żaglami. Pod nim widzimy fale, a u dołu nominał: 2 ZŁOTE 2 lub 5 ZŁOTYCH 5 Po bokach umieszczono oznaczenia związane z autorem projektu oraz znak mennicy.
I właśnie tutaj zaczyna się jedna z najciekawszych numizmatycznych dyskusji. Czy to naprawdę „Dar Pomorza”? Przez lata w opisach tych monet można było spotkać informację, że przedstawiony na nich żaglowiec to „Dar Pomorza”. Brzmi logicznie. „Dar Pomorza” był przecież najbardziej znanym polskim żaglowcem szkolnym i doskonale pasowałby do symboliki związanej z morzem, Gdynią i młodą polską gospodarką morską. Problem w tym, że wizerunek na monecie nie odpowiada dokładnie „Darowi Pomorza”. Według opracowań numizmatycznych charakterystyczne ożaglowanie trzeciego masztu wskazuje raczej na bark, a jako najbardziej prawdopodobny pierwowzór wskazywany jest „Lwów” – polski żaglowiec szkolny.
To bardzo ciekawy szczegół, który sprawia, że zwykłe spojrzenie na monetę może prowadzić do zupełnie innej historii.
Srebrne monety na trudne czasy Obie monety wykonano ze srebra próby 750, czyli stopu zawierającego 75% czystego srebra. Pięciozłotówka waży 11 gramów i ma średnicę 28 mm.
Warto pamiętać, że w tamtym okresie monety srebrne były rzeczywistym elementem systemu pieniężnego, a nie wyłącznie pamiątkami dla kolekcjonerów. Dwuzłotówki i pięciozłotówki z żaglowcem normalnie funkcjonowały w obiegu. Ich historia obiegowa nie trwała jednak długo. W związku z okupacją niemiecką srebrne monety II Rzeczypospolitej zostały w 1939 roku wycofane z obiegu na terenie Generalnego Gubernatorstwa i podlegały wymianie na pieniądz papierowy.
Dlaczego Żaglowiec jest tak lubiany przez kolekcjonerów? Jest kilka powodów. Po pierwsze – wyjątkowo udany projekt. Józef Aumiller stworzył monetę, na której nie ma przesytu elementów. Jest orzeł, napis i data, a po drugiej stronie jeden dominujący motyw – statek. Po drugie – symbolika. To nie jest przypadkowy statek. Żaglowiec na monecie przypomina o polskim dostępie do morza, rozwoju Gdyni i ambicjach II Rzeczypospolitej. Po trzecie – jest to jedna z ostatnich historii zapisanych na monetach II RP. Rok 1936 dzieliły od wybuchu wojny zaledwie trzy lata. Monety z żaglowcem należały do ostatnich okolicznościowych emisji przed katastrofą 1939 roku.
2 złote czy 5 złotych? Dla początkującego kolekcjonera obie monety mogą wyglądać niemal jak większa i mniejsza wersja tego samego numizmatu. I rzeczywiście – ich projekty są ze sobą bardzo mocno związane. Ale dla kolekcjonera różnica między nimi ma znaczenie. 2 złote jest mniejszą monetą i bardzo efektownie prezentuje charakterystyczny żaglowiec. 5 złotych jest większa, cięższa i dzięki większej powierzchni jeszcze lepiej pokazuje szczegóły statku, fal oraz żagli. Obie mają jednak wspólną cechę: należą do monet, które naprawdę warto mieć w kolekcji II Rzeczypospolitej.
A te egzemplarze? Na przedstawionych przez nas zdjęciach widzimy właśnie dwuzłotówki i pięciozłotówki z 1936 roku z żaglowcem. To dobry przykład tego, jak bardzo poszczególne egzemplarze potrafią różnić się wyglądem. Jedne zachowały więcej pierwotnego połysku, inne mają ciemniejszą patynę, jeszcze inne noszą ślady długiego obiegu. Szczególnie interesująca jest pięciozłotówka widoczna na zdjęciu, na której wyraźnie widać ciemniejsze powierzchnie i naturalne ślady czasu. I właśnie to jest piękne w monetach II RP. Każda z nich ma swoją własną historię. Niektóre przez dziesięciolecia leżały w kolekcjach. Inne krążyły po Polsce jako zwykły środek płatniczy. Jeszcze inne trafiły do nas po wielu latach przechowywania w różnych warunkach. Dzisiaj możemy już patrzeć na nie nie tylko jak na pieniądz. Patrzymy na nie jak na małe kawałki historii przedwojennej Polski. 
Żaglowiec, który został na zawsze Kiedy w 1936 roku Polacy otrzymywali te monety do rąk, nikt nie wiedział, jak szybko świat, a wraz z nim Polska, zmieni się nie do poznania. Dziś patrzymy na żaglowiec z perspektywy dziewięciu dekad. Widzimy w nim nie tylko pięknie zaprojektowany rewers. Widzimy Gdynię, polskie morze, ambicje II Rzeczypospolitej i świat, który istniał jeszcze przed wojną. Być może właśnie dlatego 2 i 5 złotych z 1936 roku należą do tych monet, przy których trudno przejść obojętnie. Bo czasami niewielki srebrny krążek potrafi opowiedzieć historię całego pokolenia.

